Ulica w Lipawie w okolicach secesyjnych kamienic, gdzie secesja w Lipawie odsłania swoje najpiękniejsze detale na fasadach starych budynków

Secesja w Lipawie: Przewodnik po bałtyckiej architekturze
4.3 (8)

Ten artykuł może zawierać linki partnerskie. Klikając w nie, dołączysz na najlepszych warunkach, a my możemy otrzymać wynagrodzenie.

Wiesz, co czuję, gdy patrzę na secesyjną architekturę Lipawy? Jakby miasto szeptało mi do ucha historię o odważnych marzeniach sprzed wieku. To nie tylko echa Rygi. To zmysłowa gra tutejszych mistrzów – płynne, kamienne ornamenty chwytają światło tak, że aż chce się dotknąć fasad wygrzanych słońcem. W powietrzu unosi się duma z tego dziedzictwa secesji, które jest tu bardziej intymne, trochę jak lokalna tajemnica zdradzona tylko uważnym.

Spis treści

    1. Rysa i Lipawa - dwie stolice bałtyckiej secesji
      1. Ryga jako wzorzec i inspiracja
      2. Unikalne cechy lipawskiej secesji
    2. Spacer szlakiem najpiękniejszych budynków (trasa spaceru secesją, zabytki Lipawy, co zobaczyć w Lipawie, spacer architektoniczny)
      1. Ulica Kungu - pierwsze dotknięcie secesyjnego przepychu
      2. Dom Dwóch Wiatrów - mitologiczny klejnot na rogu
      3. Ulica Teātra i Park Jūrmala - wytchnienie wśród sztukaterii
      4. Willa Peterhof" - prywatna oaza elegancji
      5. Kościół św. Anny w Karoscie - surowa elegancja na koniec trasy
    3. Secesyjne detale, których nie możesz przeoczyć
      1. Gdzie szukać organicznych cudów?
    4. Secesja poza centrum - Karosta i Nowa Lipawa (dawna baza marynarki, architektura militarna, niezwykłe budynki)
      1. Spacer ulicami Jelgavas i Invalīdu - oficerska kameralność
    5. Praktyczny przewodnik po secesyjnej Lipawie (jak zwiedzać, mapa secesji, noclegi, wskazówki)
      1. Kiedy złapać najlepsze światło na secesyjne smaczki?
      2. Spacerkiem czy na dwóch kółkach - jak najprzyjemniej chłonąć Lipawę?
      3. Nocleg z duszą - zamieszkaj w dziele sztuki
      4. Mapy i klimatyczne drobiazgi, które warto mieć przy sobie
    6. Sekrety i mniej znane fakty o lipawskiej secesji
    7. FAQ - secesyjna architektura Lipawy
      1. Czym secesja w Lipawie różni się od tej w Rydze?
      2. Czy wszystkie secesyjne budynki w Lipawie są otwarte do zwiedzania?
      3. Ile czasu potrzeba na spacer szlakiem secesji?
      4. Gdzie w Lipawie można zobaczyć najlepsze przykłady secesyjnej ornamentyki?
      5. Czy istnieją zorganizowane wycieczki po secesyjnej Lipawie?
      6. Jak architektura secesyjna wpłynęła na współczesny wygląd Lipawy?
    8. Podsumowanie - secesyjna opowieść z Bałtyku

Rysa i Lipawa – dwie stolice bałtyckiej secesji

Wiesz, co czuję, kiedy pierwszy raz dotykam chropowatej, nagrzanej słońcem fasady w Lipawie? To jak muśnięcie aksamitu, pod którym kryje się stal. W Rydze secesja krzyczy i uwodzi feerią barw, ale tu, w Lipawie, opowiada historię ciszej, bardziej intymnie. To szept starego portu zmieszany z zapachem jodu i wilgotnego piaskowca. Dziedzictwo secesji w architekturze Łotwy to nie tylko podręcznikowe hasło – to podróż między dwoma skrajnymi temperaturami tego samego stylu. Rozkwit obu miast w czasach belle époque sprawił, że pieniądze płynęły tu szerokim strumieniem, a architekci dostali wolną rękę, by z betonu, szkła i metalu wyczarować poezję.

Ryga jako wzorzec i inspiracja

Kiedy błądzę ulicą Alberta i Elizabetes w Rydze, zawsze odchylam głowę tak bardzo, że aż łapie mnie zawrót. To tsunami art nouveau, prawdziwy, zmysłowy spektakl. Michaił Eisenstein szalał tu z formą, tworząc fasady, które przypominają gigantyczne, kamienne arrasy. To właśnie stąd, z tej eksplozji mitologicznych stworów i krzyczących masek, czerpali inspirację lipawscy architekci. Przenieśli to dziedzictwo do swojego miasta, ale złagodzili jego teatralność. Architektura secesyjna na Łotwie w ryskim wydaniu to mistrzowski podręcznik dla każdego, kto potem tworzył styl w architekturze całego regionu – jak Konstantīns Pēkšēns, który z perfekcją balansował między monumentalną bryłą a finezyjnym detalem. To było DNA, na którym wyrosła lipawska elegancja.

Unikalne cechy lipawskiej secesji

Lipawska secesja jest jak letnia sukienka z lnu – prosta, ale z bajecznym haftem, który odkrywasz dopiero z bliska. Spacerując po starym mieście Lipawa, wypatruj detali, które są wyjątkowo finezyjne: to misternie wygięte w motywy roślinne, balkonowe balustrady z kutego żelaza, które wyglądają jak zamrożone w metalu winorośle. Fasady tutejszych kamienic secesyjnych są bardziej płaskie, ale hipnotyzują rytmem wykuszy i stonowaną paletą barw – écru, gołębia szarość, przykurzona zieleń. Kocham moment, gdy w oko wpada nagle soczysty, bordowy detal portalu albo złote słońce rozkwitające na attyce. To właśnie tu dotykasz esencji secesji bałtyckiej w architekturze – stylu, który jest surowszy, nordycko chłodniejszy, a jednak wciąż pulsuje organiczną energią. Głaszczę dłonią chłodny, gładki tynk i czuję, że dotykam historii bardziej powściągliwej, ale przez to głęboko autentycznej.

Spacer szlakiem najpiękniejszych budynków (trasa spaceru secesją, zabytki Lipawy, co zobaczyć w Lipawie, spacer architektoniczny)

Wyciągnij z torebki krem z filtrem i załóż najwygodniejsze sandały – ruszamy na spacer architektoniczny, który pachnie historią i morską bryzą. Te zabytki Lipawy to nie tylko punkty na mapie, ale opowieści wykute w kamieniu i sztukaterii, które najlepiej chłonąć zmysłami, krok po kroku.

Ulica Kungu – pierwsze dotknięcie secesyjnego przepychu

Zaczynamy od ulicy Kungu, gdzie rezydencje z początku XX wieku od razu przykuwają wzrok. Zatrzymaj się na chwilę przy kamienicy Kungu 24 – jej fasada jest jak delikatny haft, a pilastry i figlarne maskarony zdają się szeptać historie dawnych lokatorów. To kwintesencja tego, co zobaczyć w Lipawie, jeśli marzysz o autentycznym, nieskażonym turystycznym zgiełkiem pięknie.

Dom Dwóch Wiatrów – mitologiczny klejnot na rogu

Kilka kroków dalej, na skrzyżowaniu z ulicą Peldu, wita nas ikona trasy spaceru secesją – Dom Dwóch Wiatrów. To tutaj możesz dosłownie zobaczyć powiew historii: rzeźby Boreasza i Zefira na attyce są tak dynamiczne, że czujesz na skórze ich oddech. Lokalna interpretacja greckich mitów na ścianie budynku to coś, co zostaje w pamięci na długo po powrocie z plaży.

Ulica Teātra i Park Jūrmala – wytchnienie wśród sztukaterii

Skręcamy w ulicę Teātra, gdzie kamienice czynszowe imponują bogactwem detali. Każdy balkon i fryz opowiada o ambicjach mieszczaństwa sprzed stu lat. Potem robię to, co kocham najbardziej – zanurzam się w zieleni Parku Jūrmala. To idealne miejsce na mały rytuał: biorę głęboki wdech, zamykam oczy i słucham szumu drzew przy secesyjnych willach. Jeśli masz pod ręką świeżego kokosa – ten moment będzie jeszcze słodszy.

Willa Peterhof” – prywatna oaza elegancji

Przy Jūras iela 11 czeka na nas rezydencja, która wygląda jak wyjęta z subtelnego snu. Willa Peterhof” o jasnej, ciepłej fasadzie kusi oknami o płynnych liniach i zwiewnymi balkonami. To bardziej intymne oblicze secesji – willowe, prywatne, otulone ciszą. Dotykam dłonią chropowatej faktury ściany i wyobrażam sobie leniwe popołudnia sprzed wieku.

Kościół św. Anny w Karoscie – surowa elegancja na koniec trasy

Nasz spacer architektoniczny zamyka wizyta w dzielnicy Karosta. Choć sam Kościół św. Anny jest neogotycki, to otaczające go budynki dawnej bazy marynarki wojennej zaskakują ascetyczną, niemal modernistyczną wersją secesji. Ta surowość ma w sobie niesamowitą siłę, a kontrast z wcześniejszymi zdobieniami sprawia, że całość trasy zostaje w duszy jak dobrze skomponowana symfonia. Po takiej dawce wrażeń, szum fal będzie Twoim naturalnym soundtrackiem.

Secesyjne detale, których nie możesz przeoczyć

Wiesz, prawdziwa magia nie leży na dłoni – musisz po nią sięgnąć wzrokiem, niczym po dojrzałe mango na targu. Secesja uwodzi detalami, które szepczą, zamiast krzyczeć. Zapomnij na chwilę o szerokich kadrach i pozwól sobie na małe śledztwo. Przesuń dłonią po chłodnej, kutej stali balkonowej balustrady – pod palcami wyczujesz wijącą się łodygę lilii albo fantazyjne pawi pióro zamknięte w metalu. To jest dotyk epoki.

Gdzie szukać organicznych cudów?

Oderwij wzrok od bruku, oprzyj dłoń o fasadę i odetchnij głęboko. Prawdziwy spektakl zaczyna się tuż nad witrynami sklepów. Ceramiczne płyciny aż pękają od zmysłowości – czasem to płaskorzeźba przestylizowanego maku, innym razem ważka o skrzydłach zastygłych w locie. A widziałaś już te okrąglutkie okna rozetowe? Hipnotyzują jak witrażowe słońca, przez które sączy się miodowe światło, rozgrzewając klatki schodowe. W takich miejscach, gdzie stopnie są już lekko wytarte, a kolorowe szkiełka rzucają na ścianę zielononiebieskie refleksy, łatwo o dreszcz emocji. Szukaj tych charakterystycznych motywów ryb – to taki lokalny ukłon w stronę portowych korzeni, taki słony pocałunek miasta wpleciony w architekturę. Spacer tutaj to czysta rozkosz dla oka, obiecuję, że odkryjesz secesyjne cukierasy na każdym kroku.

Secesja poza centrum – Karosta i Nowa Lipawa (dawna baza marynarki, architektura militarna, niezwykłe budynki)

Wiesz co jest niesamowite? Gdy wysiadasz z autobusu w Karoscie, pierwsze co czujesz, to zupełnie inny rytm powietrza – chłodniejszy, przesycony zapachem starej cegły i morza, które jest tuż obok. Secesja poza centrum to zupełnie inna bajka, surowsza i bardziej zgeometryzowana, jakby założono jej oficerski mundur zamiast koronkowej sukienki. Ta dawna baza marynarki wojennej to miejsce, gdzie monumentalizm spotyka się z finezją.

Spacerując po ogromnym, niemal metafizycznym placu głównym, czujesz na dłoniach chropowatość symetrycznych elewacji. To secesja pod mundurem – potężne koszarowce mają w sobie niezaprzeczalny imperialny rozmach, ale przyjrzyj się bliżej okiennym portalom czy subtelnym gzymsom – tam kryje się miękka, organiczna linia. Ta architektura militarna zaskakuje intymnością detalu, która kontrastuje z jej przytłaczającą skalą.

A potem wchodzisz do niebieskiego snu. Sobór św. Mikołaja pachnie olejnym lakierem starych ikon, a jego bizantyjska sylwetka eksploduje secesyjną ornamentyką na fasadzie. To takie niezwykłe budynki, które łączą złocone kopuły z roślinnym, wijącym się detalem – prawdziwy miszmasz, który działa na zmysły. Widać tu doskonale, jak secesyjna architektura w bazie wojskowej potrafiła oswoić militarny krajobraz, nadając mu ludzką, choć wciąż zdyscyplinowaną twarz.

Spacer ulicami Jelgavas i Invalīdu – oficerska kameralność

Kiedy skręcisz w ulice Jelgavas i Invalīdu, oddech staje się lżejszy. Tu odkryjesz secesję poza centrum w jej najbardziej prywatnej, mieszkalnej odsłonie. Pastelowe, jak lukrowane, kamienice dla oficerów szepczą historie o dawnych lokatorach. Dotykam dłonią chłodnej, gładkiej ściany i czuję pod palcami delikatne, gipsowe ornamenty – już nie tak pompatyczne jak w porcie, ale wciąż czarujące. Każdy budynek to małe dzieło sztuki z subtelnymi akcentami wokół okien czy drzwi. To zupełnie inny, bardziej kobiecy i intymny świat niż wielkomiejska Lipawa. Jeśli chcesz poczuć ten styl do szpiku kości i zaplanować swoją własną wyprawę po tych niezwykłych budynkach, koniecznie zerknij na nasz pełen inspiracji przewodnik po Lipawie na własną rękę. Tam znajdziesz więcej wskazówek, jak dotknąć tej architektonicznej opowieści.

Praktyczny przewodnik po secesyjnej Lipawie (jak zwiedzać, mapa secesji, noclegi, wskazówki)

Planując wyprawę śladami secesji, warto złapać odpowiednią aurę – nie tylko pogodową, ale i tę płynącą z ulic. Wyobraź sobie ciepły wiatr od morza, który muska twoje ramię, gdy wędrujesz uliczkami z kawą w dłoni, a oczy same suną po falujących liniach fasad. By w pełni rozsmakować się w architektonicznych cudeńkach, mam dla ciebie kilka sprawdzonych tipów, zebranych prosto z moich lipawskich włóczęg.

Kiedy złapać najlepsze światło na secesyjne smaczki?

Moim absolutnym faworytem jest późna wiosna i wczesna jesień. W maju i czerwcu miasto tonie w kwiatach, a słońce nie parzy jeszcze zbyt mocno – idealnie, by przystanąć i chłonąć detale.
Jesienią, zwłaszcza we wrześniu, złota godzina maluje kamienice ciepłym blaskiem, który wydobywa każdy ornament niczym muśnięcie pędzla.
Latem bywa upalnie, dlatego na dłuższe spacery wybieram wczesne poranki z obowiązkowym przystankiem na schłodzone mango. Zimą zaś miasto dostaje intymny, nieco surowy urok – mniej turystów, a oszronione balkony i ryzality wyglądają jak z melancholijnej pocztówki.

Spacerkiem czy na dwóch kółkach – jak najprzyjemniej chłonąć Lipawę?

Najwięcej secesyjnych perełek upchnięto w centrum i na Starym Mieście, więc twoje własne stopy będą tu najlepszym przewodnikiem. Poczuj chłodny bruk pod lekkimi sandałami, wyrusz z ulicy Graudu i daj się ponieść labiryntowi fasad – na rogu Dzirnavu i Bāriņu czeka prawdziwy listonoszowy sen.
Do nieco oddalonej Karosty, gdzie secesja flirtuje z surowym militaryzmem, bez problemu dojedziesz lokalnym autobusem, ale o wiele więcej frajdy da ci rower. Wypożycz go w jednej z kafejek rowerowych, wrzuć koszyk, świeży sok i mknij wzdłuż wybrzeża, czując na skórze słoną bryzę. Na dalsze wypady niezawodna jest też taksówka, a jeśli masz ochotę na miejscową przygodę, spytaj kogoś o przystanek Karosta” – uśmiech i kilka słów po łotewsku otwierają serca.

Nocleg z duszą – zamieszkaj w dziele sztuki

By wieczorem nie wyrywać się zbyt szybko z secesyjnego transu, znajdź sobie przytulny kąt w jednej z odrestaurowanych kamienic w okolicy Parku Jūrmala lub przy samej ulicy Graudu.
Wyobraź sobie budynek, w którym klatka schodowa wita cię delikatną sztukaterią, a w pokoju pachnie starym drewnem i nutą lawendy. Dotyk aksamitnych kotar, poranna kawa na balkonie z kutą balustradą – takie detale sprawiają, że sama stajesz się częścią tej historii.
Wiele z tych pensjonatów prowadzą serdeczni gospodarze, którzy podrzucą ci swoje ukochane adresy kawiarni z najlepszymi koktajlami. A jeśli trafisz na porę kwitnienia lip – twój nocny odpoczynek będzie miał zapach miodu.

Mapy i klimatyczne drobiazgi, które warto mieć przy sobie

W lokalnych punktach informacji turystycznej (np. tym na Starym Mieście) za darmo dostaniesz świetne, papierowe mapki z zaznaczonymi trasami spacerowymi – uwielbiam ich dotyk i to, że można na nich kreślić własne serduszka przy odkrytych perełkach.
Obowiązkowo zaopatrz się też w mały album o lipawskiej architekturze; przeglądanie go przy świecy, z nutą sea breeze we włosach, to czysta magia. A jeśli secesyjny głód wciąż będzie nie do zaspokojenia, sięgnij po nasz artykuł o secesyjnych perłach Ostrawy – tam też pachnie historią i kawą na brukowanych uliczkach.

Sekrety i mniej znane fakty o lipawskiej secesji

Za każdym razem, gdy dotykam dłonią chropowatej, nagrzanej słońcem elewacji, czuję mrowienie. Te domy naprawdę żyją – skrywają rywalizacje, romanse i artystyczne obsesje zamknięte w tynku. Najbardziej uwielbiam spacerować bez planu i zgadywać, która kamienica jest piękniejsza. Podobno dwóch braci Scheffelów, zamiast wspólnie prowadzić interesy, wpadło w prawdziwy architektoniczny szał. Każdy z nich chciał przyćmić drugiego bogactwem detali – do dziś ich budynki zerkają na siebie z zazdrością z dwóch sąsiednich ulic, mierząc się koronkami gzymsów.

Choć Liepaja oddycha głównie sztuką Rygi, w jej secesji czuć tęsknotę za paryskim luzem. W niektórych willach, szczególnie przy spokojniejszych uliczkach, łapię się na tym, że płynne, roślinne esy-floresy przypominają mi paryskie wejścia do metra od Guimarda. To taka szczypta francuskiej lekkości zamknięta w surowym bałtyckim klimacie – absolutnie zjawiskowe połączenie!

Największy sekret? Tkwi w tym, czego już nie widać. Podczas sowieckich rządów wiele secesyjnych błyskotek” zostało skute z fasad – uznano je za zbyt burżuazyjny przepych, coś, co nie pasowało do nowej szarej rzeczywistości. Serce mi pęka, gdy patrzę na pustawe nisze i wyobrażam sobie te utracone rzeźby Na szczęście, miasto powoli przywraca im ducha, pracowicie odtwarzając detale ze starych, pożółkłych fotografii. I wiecie co? Gdy świeża farba pokrywa zrekonstruowaną nimfę czy maskę, czuć tu nie tylko zapach farby, ale i prawdziwe zwycięstwo pamięci nad zapomnieniem.

FAQ – secesyjna architektura Lipawy

Czym secesja w Lipawie różni się od tej w Rydze?

Och, od razu czuć tę różnicę, gdy tylko postawisz stopę na lipawskim bruku! To trochę jak porównanie ekstrawertycznej, roztańczonej przyjaciółki do tej spokojniejszej, ale jakże głębokiej. Lipawska secesja jest bardziej stonowana, ma w sobie tę surową elegancję i wrażliwość północy. Czuć tu silniejsze podmuchy znad morza – wpływy niemieckie i nordyckie przeplatają się w harmonijne, czyste linie. Podczas gdy Ryga krzyczy bogactwem symboli i ekspresyjną dekoracją, Lipawa szepcze o wyrafinowaniu. Stawia na dystyngowaną elegancję i spójność, unikając monumentalnego przepychu na rzecz ciepłej, wysmakowanej całości.

Czy wszystkie secesyjne budynki w Lipawie są otwarte do zwiedzania?

Niestety nie, skarbie. Prawdziwa magia często kryje się za zamkniętymi drzwiami. Zdecydowana większość tych perełek to prywatne domy mieszkalne albo przestrzenie użytkowe, więc z zewnątrz podziwiasz jedynie ich fasady – ale za to jakie! Możesz godzinami wpatrywać się w detale. Czasem jednak los się uśmiecha, głównie gdy w jakiejś willi mieści się muzeum (wtedy wnętrza stoją otworem!) albo podczas specjalnych dni otwartych. Warto śledzić lokalne zapowiedzi – wtedy uchylają się bramy, odsłaniając oszałamiające, zdobione klatki schodowe i wnętrza pachnące starą farbą olejną i historią.

Ile czasu potrzeba na spacer szlakiem secesji?

Posłuchaj, to nie jest bieg przez płotki, tylko celebracja chwili. Żeby niespiesznie nacieszyć oczy Starym Miastem i jego najbliższymi okolicami, wyczarowując palcem po fasadach ornamenty, potrzebujesz minimum 3-4 godzin. Tylko wtedy zdążysz wpaść na soczyste mango w jakiejś przytulnej kawiarence po drodze. Jeśli jednak ciągnie cię, by zatracić się w tajemniczej aurze Karosty i spokojnie pozwiedzać muzealne wnętrza, bez bicia zarezerwuj cały dzień. Załóż najwygodniejsze sandały, weź duży krem z filtrem i po prostu płyń z nurtem miasta.

Gdzie w Lipawie można zobaczyć najlepsze przykłady secesyjnej ornamentyki?

Zapamiętaj te nazwy jak imię wakacyjnego flirtu: Kungu, Teātra, Tīķu i Peldu. To tutaj secesja naprawdę się wyżywa artystycznie! Często podnoszę głowę tak wysoko, że prawie gubię kapelusz. Ale, moja droga, prawdziwe skarby chowają się czasem za zwykłą, skrzypiącą bramą. Nie bój się zajrzeć w głąb podwórka – tam, gdzie słońce leniwie musknie ścianę, możesz odkryć absolutnie bajeczne, porośnięte bluszczem klatki schodowe. Te miejsca pachną wilgocią i dzikim winem, a zdobione balustrady są tak misterne, że aż chce się ich dotknąć.

Czy istnieją zorganizowane wycieczki po secesyjnej Lipawie?

Oczywiście, że tak! To doskonała opcja, zwłaszcza gdy pierwszy raz wąchasz morskie powietrze w tym mieście. Lokalne biura przewodnickie oferują tematyczne spacery z kimś, kto opowie ci wszystkie soczyste plotki i historyczne ciekawostki z pasją godną kochanka architektury. Taki przewodnik palcem wskaże ci detale, o które sama byś się nie otarła, uchylając przed tobą rąbka tajemnicy miasta znacznie szybciej. To trochę jak randka w ciemno z Lipawą – od razu wiesz, czy to będzie coś poważniejszego.

Jak architektura secesyjna wpłynęła na współczesny wygląd Lipawy?

Secesja niczym czuły, ale stanowczy kochanek objęła historyczne centrum Lipawy w talii i już nie wypuściła. To ona nadała mu ten jednorodny, ponadczasowy charakter, który dziś tak czaruje. I wiesz co? Współczesne inwestycje i renowacje muszą szanować ten intymny związek. Nie ma mowy o chaotycznej zabudowie, która psułaby tę elegancką harmonię! Dzięki temu dziś, popijając rytualne kokosowe cappuccino, możesz cieszyć się miastem, które zachowało swój unikalny, pełen ciepła i wyrafinowania klimat, idealny do niespiesznego, zmysłowego odkrywania.

Podsumowanie – secesyjna opowieść z Bałtyku

Wiesz, trochę się zakochałam w tej Lipawie. I to nie w taki ten pierwszy, hałaśliwy zauroczenie jak w Rydze, tylko w cichsze, które zostaje pod skórą. Spacerując tymi ulicami, miałam wrażenie, że secesja jest tu trochę jak nieśmiała kochanka – pokazuje swoje piękno powoli, odsłaniając niesamowite detale tylko dla tych, którzy naprawdę chcą je dostrzec.
Dotknęłam dłonią jednej z tych powykręcanych, mitycznych masek na fasadzie przy ulicy Graudu. Mur był ciepły od słońca, szorstki, a ja mogłam niemal poczuć pod palcami sól, którą przez dekady niósł tu bałtycki wiatr. To jest właśnie magia tego miejsca.

Zupełnie inaczej niż w zatłoczonej Rydze, tutaj architektura opowiada historię o autentyczności i wielkich marzeniach portowego miasta z przełomu wieków. Nie ma tu teatralnego przepychu na pokaz, jest za to czuć ducha artystycznej wolności i odwagę w mieszaniu stylów – od rybackich domków po eklektyczne wille. Lipawa nie krzyczy, tylko szepcze, a w tym szepcie słyszę obietnicę, że najpiękniejsze odkrycia robi się właśnie w takich miejscach. To idealna ucieczka dla nas, dziewczyn, które szukają nie tylko pięknych kadrów, ale też tej prawdziwej, nieco surowej esencji, dzięki której wspomnienia pachną wiatrem i przygodą.
Złap tę opowieść, zanim zrobi to cały świat.

Kliknij i oceń!
[Razem: 8 Średnia: 4.3]

Inni czytali również